CHODZIEŻ. Rowerem w Alpy.
Około dwóch miesięcy potrwa samotna wyprawa rowerowa 27-letniego chodzieżanina Tomisława Filipa w Alpy: - Moim celem jest najwyższa przełęcz pasma Col de lIseran, znajdująca się na wysokości 2780 metrów - powiedział wczoraj po pożegnaniu z mamą wyruszał na trasę.Tomik, jak mówi o synu pani Anna, zapałał szczególną miłością do roweru gdzieś w wieku 12 lat. Od mniej więcej pięciu uprawia swoisty hard core - samotne wyprawy, w których liczy się najbardziej przetrwanie. Obecna trasa to ok 4,5 do 5 tysięcy km. Dziennie pokonywać będzie około 100-150 km. - Potem, w górach, już mniej, bo chcę tę wyprawę ukończyć, a nie zamęczyć się - zapewnia. Tomik nie korzysta z hoteli, czasem zatrzyma się na kempingu: - Najprzyjemniej jest gdzieś w lesie, pod drzewem - mówi. Wszystko, czego potrzebuje, ma ze sobą - zapasy żywności, karimatę, śpiwór i ubrania, zestaw naprawczy.