Nie bądźmy smutni
To tylko przejście do nowej rzeczywistości. Idźmy z tym przesłaniem do naszych domów w radości paschalnej. Jan Paweł II odszedł przecież do domu Ojca – zakończył metropolita wrocławski abp Marian Gołębiewski mszę za zmarłego papieża, koncelebrowaną w sobotnią noc w katedrze. Pogrążeni w modlitwie wierni w większości nie dali się pocieszyć. Pozostali w świątyni jeszcze długo.
Niektórzy z nich modlili się już drugą dobę. Wrocławianie gromadzili się w katedrze już od piątku. Wtedy jeszcze z nadzieją na cud.
– Ojciec Święty nie może umrzeć – mówiła nam po wielogodzinnym czuwaniu młoda kobieta. – Tyle ludzi modli się o jego zdrowie, może Bóg wysłucha naszych próśb. Może jeszcze nie nadszedł jego czas, trzeba mieć nadzieję.
Nadzieję jeszcze do późnego wieczora podtrzymywały informacje o tym, że papież ma kontakt z najbliższymi, że usiłuje jeszcze coś przekazać światu.
W sobotę o godzinie 22.00 w katedrze miała się odbyć kolejna msza w intencji powrotu do zdrowia Jana Pawła II. Cud się nie zdarzył, a dźwięk dzwonów z katedralnej wieży nie pozostawiał złudzeń, że od tego momentu można już tylko modlić się za zmarłego. Do głównej wrocławskiej świątyni z całego miasta zaczęły nadciągać tłumy. Ludzie szli skupieni, w milczącym smutku. Katedra nie pomieściła wszystkich wiernych.